Zakup pierwszego gramofonu często kończy się na wyborze samego urządzenia i wkładki, a dopiero później pojawia się pytanie, co właściwie zrobić, jeżeli wzmacniacz nie ma wejścia PHONO. Wtedy na scenę wkracza przedwzmacniacz phono, niewielkie urządzenie, które dla osoby rozpoczynającej przygodę z płytami winylowymi może wydawać się kolejnym niepotrzebnym elementem toru audio, choć w rzeczywistości pełni bardzo ważną funkcję.
Sygnał wychodzący z wkładki gramofonowej jest bardzo słaby i nie można go podłączyć bezpośrednio do zwykłego wejścia liniowego wzmacniacza, takiego jak AUX, CD czy LINE. Potrzebne jest więc jego odpowiednie wzmocnienie oraz korekcja charakterystyki RIAA, która odwraca sposób, w jaki sygnał został ukształtowany podczas przygotowywania płyty do tłoczenia. Jeżeli gramofon lub wzmacniacz nie mają już wbudowanego przedwzmacniacza, potrzebujemy urządzenia zewnętrznego.
I tutaj pojawia się pytanie, które zadaje sobie wiele osób kupujących swój pierwszy gramofon: jaki przedwzmacniacz phono do 500 zł wybrać? Nie zawsze przecież trzeba wykorzystać cały przeznaczony na ten cel budżet, podobnie jak nie każdemu potrzebne będzie urządzenie obsługujące zarówno wkładki MM, jak i MC. Czasem prostsza konstrukcja okaże się w zupełności wystarczająca, innym razem warto dopłacić do urządzenia, które pozostawi możliwość dalszej rozbudowy toru.
W tym poradniku nie znajdziesz typowego rankingu, w którym pierwszy model zostaje ogłoszony zwycięzcą, a ostatni przegrywa z pozostałymi. Zamiast tego przyjrzymy się kilku przedwzmacniaczom dostępnym w cenie do 500 zł i sprawdzimy, przy jakim zestawie każdy z nich może znaleźć swoje miejsce oraz dlaczego warto wybrać właśnie tę konstrukcję, a nie inną. Przyjrzymy się zarówno prostym urządzeniom przeznaczonym do wkładek MM, jak i bardziej uniwersalnym konstrukcjom obsługującym również wkładki MC. Nie oznacza to jednak, że urządzenie wyposażone w większą liczbę funkcji musi być lepsze od prostszego rozwiązania.
Jeżeli dopiero zaczynasz swoją przygodę z winylami, najważniejsze nie jest to, aby kupić najdroższy przedwzmacniacz, lecz aby dobrze dopasować go do gramofonu, wkładki i wzmacniacza, który już posiadasz lub zamierzasz kupić. Czasem wystarczy niedrogie i proste urządzenie, innym razem warto sięgnąć po bardziej rozbudowaną konstrukcję. Wszystko zależy od tego, z jakim gramofonem, wkładką i wzmacniaczem ma ono współpracować.
Uwaga:
Część linków może być linkami afiliacyjnymi — jeśli zdecydujesz się na zakup, blog może otrzymać niewielką prowizję bez dodatkowego kosztu dla Ciebie. Pomaga to rozwijać blog i tworzyć kolejne niezależne poradniki.

Zanim kupisz przedwzmacniacz phono do 500 zł
Przed zakupem przedwzmacniacza phono trzeba najpierw sprawdzić, czy w ogóle jest on potrzebny. Jeżeli wzmacniacz lub amplituner ma wejście oznaczone jako PHONO, oznacza to zazwyczaj, że odpowiedni układ znajduje się już we wzmacniaczu i podłączanie kolejnego urządzenia w torze nie ma większego sensu. Podobnie jest w przypadku gramofonów wyposażonych we własny przedwzmacniacz, który można przełączyć na wyjście liniowe. W takiej sytuacji sygnał z gramofonu został już odpowiednio przygotowany do podłączenia do wejścia AUX, LINE czy CD.
Jeżeli natomiast gramofon nie posiada własnego przedwzmacniacza, a wzmacniacz wyposażony jest jedynie w wejścia liniowe, zewnętrzny przedwzmacniacz phono staje się koniecznym elementem toru. Sygnał wytwarzany przez wkładkę gramofonową ma bardzo mały poziom i wymaga znacznego wzmocnienia, zanim będzie można podać go na zwykłe wejście wzmacniacza. Konieczna jest również korekcja RIAA, która odwraca charakterystykę zastosowaną podczas zapisu materiału przeznaczonego do tłoczenia płyty. Dopiero po wykonaniu obu tych operacji sygnał może zostać podany na wejście liniowe.
Przy wyborze przedwzmacniacza trzeba również zwrócić uwagę na rodzaj zastosowanej wkładki. Najczęściej spotykamy dziś wkładki MM (Moving Magnet), ale istnieją również konstrukcje MC (Moving Coil). Te drugie pracują zazwyczaj z niższym napięciem wyjściowym i wymagają większego wzmocnienia oraz odpowiedniego obciążenia wejścia. Z tego powodu przed zakupem przedwzmacniacza należy przede wszystkim sprawdzić, jaka wkładka znajduje się w gramofonie i jakie są jej wymagania. Dopiero później warto zastanawiać się nad wyglądem urządzenia, dodatkowymi funkcjami czy jego ceną.
Prosty przedwzmacniacz wcale nie musi być złym wyborem
W cenie do 500 zł znajdziemy dzisiaj urządzenia bardzo różniące się zarówno konstrukcją, jak i sposobem pracy. Są wśród nich niewielkie przedwzmacniacze przeznaczone wyłącznie do wkładek MM, są również konstrukcje mogące współpracować z MM i MC, a obok nich znajdziemy urządzenia wykorzystujące lampy elektronowe. Sama obecność dodatkowych możliwości nie przesądza jednak o tym, że takie urządzenie będzie właściwsze od prostego przedwzmacniacza MM.
Jeżeli gramofon wyposażony jest w zwykłą wkładkę MM, a wzmacniacz nie posiada wejścia PHONO, niewielki przedwzmacniacz przeznaczony wyłącznie do tego rodzaju wkładek może okazać się rozwiązaniem zupełnie wystarczającym. Dobrym przykładem jest Pro-Ject Phono Box E, oferujący 40 dB wzmocnienia, impedancję wejściową 47 kΩ oraz pojemność 120 pF. Producent zastosował również ekranowanie wewnętrzne i zewnętrzny zasilacz, dzięki czemu otrzymujemy urządzenie o bardzo konkretnym przeznaczeniu, bez rozbudowywania go o funkcje, których w takim zestawie możemy nigdy nie wykorzystać.
Inaczej przedstawia się sprawa w przypadku osoby, która już na początku myśli o dalszym rozwijaniu toru analogowego. Jeżeli za kilka lat pojawi się chęć zastosowania wkładki MC, przedwzmacniacz obsługujący oba podstawowe rodzaje przetworników może pozostać w systemie znacznie dłużej. Taką możliwość daje Oehlbach Phono PreAmp Pro, wyposażony w przełącznik pozwalający wybrać rodzaj zastosowanej wkładki. W tym przypadku dodatkowa funkcja nie jest więc tylko pozycją w danych katalogowych, lecz może mieć rzeczywiste znaczenie przy dalszej rozbudowie zestawu.
Jeszcze inne rozwiązanie znajdziemy w Fosi Audio BOX X2, gdzie zamiast rozbudowanej obsługi różnych rodzajów wkładek zastosowano lampowy stopień przedwzmacniający. Urządzenie przeznaczone jest do wkładek MM i oferuje trzy poziomy wzmocnienia – 39, 42 oraz 45 dB. Producent przewidział również możliwość wymiany lamp. Taka konstrukcja może zainteresować słuchacza, który chciałby nie tylko podłączyć gramofon do wzmacniacza, lecz także spróbować nieco innego sposobu kształtowania barwy dźwięku. Sama obecność lampy nie jest jednak równoznaczna z lepszą jakością. Jest ona częścią układu i wpływa na jego charakter, ale ostateczny rezultat zależy od całej konstrukcji oraz pozostałych elementów toru.
Dlatego przy wyborze przedwzmacniacza nie zawsze warto kierować się liczbą funkcji ani samą ceną urządzenia. Jeżeli cały system jest prosty, zakup przedwzmacniacza za 200–300 zł może okazać się rozwiązaniem bardziej rozsądnym niż przeznaczenie pełnych 500 zł na konstrukcję, której możliwości pozostaną niewykorzystane. Z drugiej strony niewielka dopłata do urządzenia obsługującego MC może mieć sens, jeżeli już dziś wiemy, że w przyszłości będziemy chcieli spróbować takiej wkładki.
W dalszej części przyjrzymy się sześciu konstrukcjom mieszczącym się w założonym budżecie. Różnią się one nie tylko ceną, lecz również konstrukcją, sposobem prowadzenia sygnału i charakterem brzmienia. Jedne są bardzo proste, inne pozostawiają więcej możliwości na przyszłość, a jeszcze inne próbują wykorzystać zalety lampowego sposobu pracy. Nie ma więc potrzeby ustawiania ich w szeregu od najlepszego do najgorszego. Znacznie ciekawsze jest sprawdzenie, co każdy z nich może zaoferować i w jakim systemie jego zalety będą rzeczywiście słyszalne.
Pro-Ject Phono Box E – prostota, która ma swoje uzasadnienie

🛒 Sprawdź aktualną cenę Amazon – Pro-Ject Phono Box E
🛒 Sprawdź aktualną cenę na Ceneo – Pro-Ject Phono Box E
Pierwszym przedwzmacniaczem, któremu warto poświęcić nieco więcej uwagi, jest Pro-Ject Phono Box E. Na tle wielu współczesnych urządzeń tego typu może wydawać się wręcz skromny, ponieważ nie znajdziemy tutaj szeregu przełączników, regulacji ani dodatkowych funkcji. Konstruktorzy poszli w tym przypadku inną drogą, ograniczając układ do tego, co potrzebne jest do prawidłowej współpracy z wkładką MM. Phono Box E ma więc przede wszystkim wzmocnić sygnał pochodzący z gramofonu i zastosować korekcję RIAA, tak aby można go było podać na zwykłe wejście liniowe wzmacniacza.
Wzmocnienie wynosi 40 dB, impedancja wejściowa 47 kΩ, a pojemność wejściowa 120 pF. Pro-Ject zastosował również wewnętrzne ekranowanie oraz zewnętrzny zasilacz. Dla osoby rozpoczynającej przygodę z winylami same te liczby mogą niewiele znaczyć, ale mają swoje uzasadnienie. Sygnał pochodzący z wkładki gramofonowej jest bardzo mały, dlatego konstrukcja przedwzmacniacza, jego odporność na zakłócenia oraz właściwe dopasowanie do wkładki mają znacznie większe znaczenie, niż można byłoby przypuszczać patrząc jedynie na niewielką obudowę urządzenia.
Phono Box E nie próbuje więc zwracać na siebie uwagi rozbudowaną konstrukcją. Ma wykonać określoną pracę i robić ją możliwie poprawnie. W dawnym sprzęcie audio takie podejście było czymś zupełnie naturalnym. Jeżeli urządzenie miało służyć do konkretnego celu, nie wyposażano go koniecznie w cały zestaw dodatkowych funkcji tylko po to, aby lepiej prezentowało się w katalogu. W przypadku przedwzmacniacza gramofonowego ma to swoje uzasadnienie, ponieważ każdy dodatkowy układ w torze sygnałowym może w pewnym stopniu wpływać na końcowy rezultat, a prostota konstrukcji sama w sobie nie jest wadą, jeżeli została przemyślana.
Jakiego dźwięku można się spodziewać?
Charakter Pro-Jecta jest raczej spokojny i uporządkowany. Nie należy oczekiwać od niego mocnego ocieplenia dźwięku ani wyraźnego podkreślenia któregoś z zakresów pasma, ponieważ nie jest to urządzenie, którego zadaniem jest nadawanie muzyce własnego charakteru. W testach tego modelu zwracano uwagę na neutralną prezentację, kontrolowany bas, dobrą dynamikę oraz precyzję, co dobrze odpowiada jego filozofii konstrukcyjnej.
Taki sposób grania może być szczególnie interesujący wtedy, gdy chcemy pozostawić więcej miejsca samej wkładce i pozostałym elementom toru. Phono Box E nie próbuje dodawać od siebie dużej ilości ciepła ani sztucznie powiększać przestrzeni nagrania. Nie oznacza to oczywiście całkowitej przezroczystości, ponieważ każdy element toru ma pewien wpływ na końcowy rezultat, ale Pro-Ject należy raczej do konstrukcji powściągliwych niż tych, które od pierwszych sekund próbują zwrócić na siebie uwagę.
W muzyce rockowej taka cecha może okazać się bardzo przydatna. Gitary pozostają wyraźne, rytm jest czytelny, a bas nie powinien zamieniać się w pozbawioną kontroli masę. Przy starszych nagraniach rockowych, bluesie czy klasycznym popie pozwala to zachować charakter oryginalnego nagrania, szczególnie jeżeli gramofon wyposażony jest w dobrą wkładkę MM. Nie będzie to natomiast wybór dla osoby, która oczekuje od przedwzmacniacza wyraźnego ocieplenia średnicy i mocnego podkreślenia niskich tonów.
W jazzie sytuacja przedstawia się podobnie. Przy dobrym nagraniu możemy liczyć na czytelną prezentację instrumentów, wyraźny kontrabas, naturalnie brzmiące instrumenty dęte i odpowiednią przejrzystość średnicy. Nie należy jednak oczekiwać, że niedrogi Phono Box E stworzy przestrzeń charakterystyczną dla znacznie droższych przedwzmacniaczy. Jego zaletą jest raczej to, że nie próbuje tej przestrzeni sztucznie powiększać.
W muzyce klasycznej również odnajdzie się bez większych problemów, szczególnie w systemach, które same z siebie mają już wystarczająco dużo ciepła i nasycenia. Przy nagraniach symfonicznych jego uporządkowany charakter może być korzystny, choć osoba poszukująca przede wszystkim bardzo dużej przestrzeni, rozmachu i wyjątkowej rozdzielczości prędzej czy później będzie musiała spojrzeć w stronę znacznie droższych konstrukcji.
Nie ma jednak większego sensu przypisywanie Phono Box E konkretnego gatunku muzycznego. Nie jest to przedwzmacniacz „do rocka” ani „do jazzu”. Jego charakter jest na tyle spokojny i uniwersalny, że może współpracować z różnymi rodzajami muzyki, a ostateczny rezultat będzie zależał również od wkładki, gramofonu, wzmacniacza i kolumn. Jeżeli cały system jest już bardzo neutralny lub jasny, Pro-Ject nie będzie próbował go dodatkowo ocieplić. Dla jednego zestawu będzie to zaleta, w innym przypadku może skłonić do wyboru przedwzmacniacza o nieco innym charakterze.
Wkładka MM – tutaj Pro-Ject stawia sprawę jasno
Phono Box E został zaprojektowany dla wkładek typu MM i nie obsługuje wkładek MC. Dla większości prostych i niedrogich gramofonów nie stanowi to jednak istotnego ograniczenia, ponieważ właśnie z wkładkami MM spotykamy się bardzo często.
Jeżeli kupujemy pierwszy gramofon wyposażony w wkładkę MM, nie ma większego sensu wybieranie bardziej skomplikowanego przedwzmacniacza tylko dlatego, że posiada przełącznik MM/MC. Jeżeli nie zamierzamy korzystać z MC, możliwość ta pozostanie niewykorzystana, podczas gdy prosty przedwzmacniacz MM może w zupełności wystarczyć do całego zestawu. Zaoszczędzone pieniądze można natomiast przeznaczyć na płytę, lepszą igłę, akcesoria do jej czyszczenia albo pozostawić je na późniejszą modernizację gramofonu.
Jeżeli jednak już teraz wiemy, że w przyszłości chcemy przejść na wkładkę MC, sytuacja wygląda inaczej. Phono Box E nie daje tutaj żadnego zapasu i przy zmianie rodzaju wkładki trzeba będzie również wymienić przedwzmacniacz. W takim przypadku rozsądniej od razu spojrzeć na konstrukcję obsługującą oba typy przetworników, taką jak opisany w dalszej części poradnika Oehlbach Phono PreAmp Pro.
Czy Phono Box E można później rozbudować?
Pro-Ject nie jest urządzeniem przeznaczonym do takich eksperymentów, jakie umożliwia Fosi Audio BOX X2. Nie ma tutaj lamp, które można wymieniać w poszukiwaniu odmiennego charakteru dźwięku, nie ma regulacji obciążenia ani możliwości dopasowania parametrów do bardziej wymagających wkładek.
Konstrukcja została pomyślana jako gotowe rozwiązanie dla wkładek MM. Po właściwym ustawieniu gramofonu, podłączeniu przewodów i uziemienia oraz połączeniu wyjścia Phono Box E z wejściem liniowym wzmacniacza pozostaje już tylko słuchać muzyki.
Nie każdy element toru musi zresztą być początkiem następnego zakupu. Jeżeli przedwzmacniacz został właściwie dobrany do wkładki i pozostałych urządzeń, może przez wiele lat spełniać swoją funkcję bez potrzeby poszukiwania następcy. Dopiero zmiana wymagań, na przykład przejście z wkładki MM na MC, może stworzyć rzeczywistą potrzebę sięgnięcia po bardziej rozbudowaną konstrukcję.
Gdzie Pro-Ject sprawdzi się najlepiej?
Phono Box E widziałbym przede wszystkim w niedrogim lub średniej klasy zestawie z wkładką MM, w którym zależy nam na zachowaniu naturalnego charakteru nagrań. W rocku, bluesie, jazzie, muzyce popowej czy klasycznej nie będzie próbował zmieniać muzyki według własnego pomysłu, dlatego może być dobrym rozwiązaniem dla osoby, która zaczyna poznawać różnice pomiędzy poszczególnymi elementami analogowego toru.
Jeżeli słuchamy dużo rocka i mamy już wzmacniacz oraz kolumny o cieplejszej barwie, neutralniejszy charakter Pro-Jecta może być nawet bardziej pożądany niż kolejny element ocieplający brzmienie. Jeżeli natomiast cały zestaw jest chłodny, jasny i bardzo analityczny, można zastanowić się nad Oehlbachem albo jednym z przedwzmacniaczy lampowych opisanych dalej.
Nie należy również zapominać, że przedwzmacniacz phono jest tylko jednym z elementów całego toru. Nawet najlepszy model w tej cenie nie naprawi źle ustawionej wkładki, niewłaściwego nacisku igły czy słabej jakości płyty. W przypadku pierwszego zestawu znacznie większe znaczenie będzie miało prawidłowe ustawienie gramofonu i właściwe dopasowanie wkładki niż poszukiwanie niewielkich różnic pomiędzy kilkoma niedrogimi przedwzmacniaczami.
Pro-Ject Phono Box E nie jest urządzeniem, które ma zachwycić liczbą funkcji. Jego zaletą jest właśnie to, że ograniczono go do rzeczy potrzebnych przy współpracy z wkładką MM. Jeżeli taka wkładka znajduje się w naszym gramofonie i nie planujemy przejścia na MC, brak dodatkowych możliwości trudno uznać za wadę. W takim przypadku prostota okazuje się po prostu rozsądnym rozwiązaniem.
Oehlbach Phono PreAmp Pro – MM i MC w jednym urządzeniu

🛒 Sprawdź aktualną cenę Amazon – Oehlbach Phono PreAmp Pro
🛒 Sprawdź aktualną cenę na Ceneo – Oehlbach Phono PreAmp Pro
Oehlbach Phono PreAmp Pro jest urządzeniem, które na tle większości niedrogich przedwzmacniaczy gramofonowych wyróżnia się przede wszystkim możliwością współpracy zarówno z wkładkami MM, jak i MC. W przedziale cenowym do 500 zł nie jest to jeszcze szczególnie wyrafinowana konstrukcja, ale możliwość obsługi obu podstawowych rodzajów wkładek ma swoje znaczenie, szczególnie wtedy, gdy gramofon ma z czasem stać się początkiem bardziej rozbudowanego toru analogowego.
Obudowę wykonano z metalu, urządzenie jest niewielkie i zasilane zewnętrznym zasilaczem, natomiast sygnał prowadzony jest przez gniazda RCA. Styki zostały pokryte 24-karatowym złotem. Oehlbach przeznaczono zarówno do przetworników typu Moving Magnet, jak i Moving Coil. Dla wkładki MM producent podaje napięcie wejściowe 5 mV, natomiast dla MC 0,5 mV. Różnica ta nie jest przypadkowa, ponieważ wkładki MC zazwyczaj dostarczają znacznie słabszy sygnał i wymagają od przedwzmacniacza większego wzmocnienia.
Oehlbach nie jest przy tym urządzeniem rozbudowanym pod względem regulacji. Możemy wybrać rodzaj zastosowanej wkładki, ale nie otrzymujemy możliwości swobodnego ustawiania jej obciążenia. Dla MM przewidziano impedancję 47 kΩ, natomiast dla MC 100 Ω. Jest to typowy kompromis spotykany w niedrogich konstrukcjach: otrzymujemy możliwość pracy z dwoma rodzajami wkładek, lecz bez rozbudowanych regulacji charakterystycznych dla znacznie droższych przedwzmacniaczy.
Jak brzmi Oehlbach Phono PreAmp Pro?
Oehlbach nie należy do przedwzmacniaczy, które próbują od pierwszych taktów zwrócić na siebie uwagę mocnym basem czy rozjaśnieniem wysokich tonów. Jego sposób prezentacji jest raczej spokojny i zrównoważony, z pewnym ociepleniem oraz dobrze zaznaczoną średnicą. Nie jest to konstrukcja szczególnie analityczna ani wybitnie przestrzenna, ale potrafi przekazać muzykę w sposób żywy, bez nadmiernego eksponowania któregokolwiek zakresu pasma.
Średnica jest tutaj jednym z ważniejszych elementów charakteru tego urządzenia. Wokale mają odpowiednią masę, gitary nie brzmią sucho, a instrumenty akustyczne zachowują swoje podstawowe cechy barwowe. Nie można oczywiście oczekiwać rozdzielczości właściwej dla przedwzmacniaczy kosztujących kilka tysięcy złotych, ale w prostym zestawie sposób, w jaki Oehlbach traktuje średnicę, może być bardzo przyjemny.
W jednym z przeprowadzonych testów zwracano uwagę na ograniczoną separację instrumentów i niewielką głębię sceny, przy jednoczesnym zachowaniu żywego charakteru dźwięku i braku sztucznego podkreślania poszczególnych zakresów. Niewielki szum był słyszalny przede wszystkim przy opuszczonej igle, natomiast podczas odtwarzania muzyki nie zwracał już na siebie szczególnej uwagi.
Taki sposób prezentacji dobrze pasuje do urządzenia, którego podstawowym zadaniem jest zastąpienie brakującego wejścia PHONO we wzmacniaczu. Oehlbach nie próbuje zrobić z niedrogiego gramofonu źródła z najwyższej półki, ale też nie pozbawia muzyki życia. Jest to raczej spokojny i muzykalny przedwzmacniacz, który może dobrze odnaleźć się w prostym systemie.
Jak Oehlbach zachowuje się z rockiem?
W muzyce rockowej charakter Oehlbacha może okazać się szczególnie przyjemny. Gitary elektryczne otrzymują odpowiednią masę, wokal pozostaje czytelny, a średnica nie jest potraktowana zbyt chłodno. Przy starszych płytach rockowych ma to znaczenie, ponieważ wiele nagrań z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ma własny charakter i nie potrzebuje dodatkowego wyostrzenia.
Gitara nie wysuwa się tutaj przed resztę zespołu tylko dlatego, że przedwzmacniacz próbuje pokazać każdy najdrobniejszy szczegół, a wokal nie zostaje nadmiernie wysuszony. Muzyka pozostaje raczej spójna niż rozłożona na poszczególne instrumenty.
Dlatego Oehlbach dobrze może współpracować z klasycznym rockiem, bluesem czy hard rockiem. Nie oznacza to jednak, że jest to przedwzmacniacz przeznaczony wyłącznie do takiej muzyki. Jego charakter sprawia po prostu, że nagrania oparte na gitarach i wokalu mogą zabrzmieć w sposób szczególnie przyjemny.
A jak wypada jazz i muzyka wokalna?
W jazzie dużą rolę odgrywa naturalna barwa instrumentów i tutaj Oehlbach również ma swoje zalety. Saksofon nie staje się przesadnie ostry, kontrabas zachowuje odpowiednie wypełnienie, a fortepian nie zostaje pozbawiony charakterystycznej dla siebie średnicy. Przy małych składach i nagraniach wokalnych taki sposób prezentacji może sprawdzić się bardzo dobrze.
Nie należy jednak oczekiwać od tego urządzenia wielkiej i dokładnie rozrysowanej sceny. Jeżeli nagranie zostało zrealizowane w dużym pomieszczeniu i zawiera dużo informacji przestrzennych, droższ